Słowenia i Chorwacja

Trasa : Gdynia - Izola - Piran - Umag - Planica - Gdynia
 Pod koniec maja wyruszamy na naszą kolejną wyprawę kamperem. Obieramy kierunek Słowenia. Kilka lat temu byliśmy już w tym kraju, ale odwiedziliśmy tylko przepiękne jaskinie szkocjanskie . Czuliśmy niedosyt 🙂 . Postanowiliśmy odwiedzić ten piękny kraj jeszcze raz. Zobaczyć góry i skąpane w słońcu wybrzeże.  Nie zawiedliśmy. Będąc na wybrzeżu nie mogliśmy odnowić sobie krótkiego wypadu do Chorwacji.  Zapraszamy do lektury.

Wyjeżdżamy późnym popołudniem. Na pierwszy nocleg zatrzymujemy się w bliskiej odległości od Łodzi. Niezawodny park4night „znalazł” dla nas super miejsce. Parking leśny przy ścieżce edukacyjno-przyrodniczej w rezerwacie Molenda. Adres : ul. Katowicka 129 95-030 Rzgów.

Następnego dnia wyruszamy w dalsza podróż.  Na obiad w plenerze zatrzymujemy się w Czechach. GPS 49.366288, 17.123658

Dalej w drogę. Na nocleg zatrzymujemy się w Austrii na „parkingu dla kamperów”. GPS GPS 47.645506, 15.631265  miejscówka oczywiście z park4night .

Następnego dnia dojeżdżamy do Słowenii. Zatrzymujemy się na kilka dni na kempingu Avtokamp  Jadranka w miejscowości Izola. Bardzo dobry punkt startowy do zwiedzania okolicy, mnóstwo ścieżek rowerowych którymi łatwo można dotrzeć do okolicznych miasteczek np. Koper.

Przez następnych kilka dni odpoczywamy, zwiedzamy okolice pieszo i rowerami. W Słowenii jest mnóstwo ścieżek rowerowych na bardzo wysokim poziomie. Prowadza atrakcyjnymi miejscami często z dala od głównych dróg.  Odwiedzamy Koper. 

Dalej w drogę. Obieramy kierunek Chorwacja a dokładnie Umag. Po drodze zwiedzamy Piran. Piękne, klimatyczne miasteczko.  Na nocleg, na kilka dni zatrzymujemy się na pięknym kempingu Savudrija. Bardzo polecamy ze względu na położenie, bliskość do morza i całej infrastruktury. Mam wrażenie, ze w ogóle Chorwacja przoduje w jakości kempingów. Ilości, standardu i różnorodności. 

Po kilku dniach odpoczynku na wybrzeżu obieramy kierunek powrotny. Żal zegnać się z pięknym miejscem i słoneczną pogodą. Na pocieszenie na naszej liście jest jeszcze kilka fajnych miejsc do odwiedzenia. 

Pierwsze to Predjamski Grad. Czteropiętrowy zamek we wsi Predjama, pod ponad stumetrową pionową skałą wchodzącą w skład wyżyn słoweńskiego Krasu. Jaskinia pod zamkiem jest jedną z wielu w najbliższej okolicy jaskin krasowych, tak jak położona w pobliżu (9 km) jaskinia Postojna.  W XV wieku zamek był siedzibą legendarnego barona-rozbójnika Erazma Lüggera, który – jak Janosik – grabił przejeżdżające w pobliżu kupieckie karawany, a łupy rozdawał biednym.

Następnym punktem na naszej trasie to dolina Vipava. Jak mówią Słowacy –  uchwycone piękno między alpejskim, krasowym i śródziemnomorskim światem, które wygrzewa się w słońcu. To tutaj dojrzewają wykwintne smaki wyjątkowych win. Dolina Vipava zawsze była znana jako region uprawy winorośli. Od wieków uprawa winorośli jest głęboko zakorzeniona w tym maleńkim skrawku Słowenii. 

Jedziemy dalej w kierunku Planicy. Po drodze uczta złożona z niesamowicie pięknych widoków. 

Na nocleg zatrzymujemy się na parkingu pod skoczniami w Planicy. Parking ma wydzielą część dla kamperów, gdzie można podłączyć się pod prąd i zrobić pełny serwis. GPS 46.477754, 13.724275

Rano wyjeżdżamy z parkingu i ruszamy w kierunku wąwozu Vintgar. 

Wąwóz Vintgar to, ze względu na wyjątkowy urok, jedna z największych atrakcji turystycznych Słowenii. Odkryty w 1891 roku  w swojej pierwotnej formie był oczywiście ekstremalnie trudny do przejścia i zdecydowanie nie nadawał się do wykorzystania komercyjnego. Na szczęście Słoweńcy, którzy mają wyjątkową smykałkę do komercjalizacji swojego dziedzictwa przy równoczesnym dbaniu o środowisko naturalne, uczynili z wąwozu prawdziwą perełkę, absolutny top 5 miejsc do zobaczenia w Słowenii.

Wąwóz leży w bezpośrednim sąsiedztwie Gorje, około 4 km na północny zachód od Bledu, czyli niemal w samym sercu Alp Julijskich.  Sam wąwóz powstał pod koniec ostatniego zlodowacenia, ok. 10 000 lat temu i został wyrzeźbiony przez rzekę Radovna, która – co ciekawe – jeszcze przed zlodowaceniem płynęła w odwrotnym kierunku. Liczy 1,6 km i biegnie pomiędzy majestatycznymi wzgórzami Hom i Bort. Wąwóz jest również głęboki, a nawet bardzo. Jego ściany pną się na wysokość od 50 do nawet 100 metrów.  Zwiedzający mają do dyspozycji już sam w sobie malowniczy i ściśle wytyczony szlak, który biegnie nad rzeką – raz wzdłuż jednej ściany wąwozu, by po chwili przeciąć Radovnę i przykleić się do ściany po jej drugiej stronie. Oczywiście największe cuda znajdziemy  pod nami. Radovna to wciąż bardzo bystra rzeka, która wydaje się, że nie straciła nic ze swojego charakteru. Nawet w największe upały jest bystra i wygląda jakby właśnie wybiła z ogromnego, podziemnego źródła. Przez tysiące lat ukształtowała więc liczne wodospady, baseny i kaskady o niecodziennych formach i kształtach. Do tego woda jest krystalicznie czysta. Naszą podróż kończymy przy 13-metrowym wodospadzie Šum, największym słoweńskim wodospadzie rzecznym. Stąd mamy dwie możliwości powrotu do punktu wyjścia. Warto poświęcić trochę czasu i poszukać wejścia na oznakowany, pieszy szlak turystyczny. Prowadzi on pod górę, w okolice gotyckiego kościoła św. Katarzyny w wiosce Zasip i dalej stokiem wzgórza Hom do parkingu. Przejście samego wąwozu w jedną stronę zajmuje od 30 do 40 minut. Powrót szlakiem jest jednak dłuższy min. o godzinę. 

Tak kończymy naszą słoweńską przygodę. Została nam jeszcze mnóstwo miejsc do odwiedzenia. Zostawiamy to na następny raz !