Luksemburg - Francja - Hiszpania

Trasa Gdynia  – Dusseldorf – przełom Renu – Luksemburg – Szampania – Paryż – Normandia – Bretania – Biarritz – Pireneje – Barcelona – delta Rodanu – Prowansja – Lazurowe wybrzeże –  Gdynia
W tym roku na nasz wakacyjny wyjazd wybraliśmy Francję. Wielokrotnie przejeżdżaliśmy przez to państwo tranzytowo. Odstraszały nas opowiadania o licznych kradzieżach i włamaniach do kamperów. W końcu postanowiliśmy zwiedzić ten piękny i bogaty w historię kraj. Obalić lub potwierdzić liczne niekorzystne informacje. Zapraszamy Państwa do lektury. Francjo przybywamy !
Zanim jednak dotrzemy do Francji odwiedzamy zawodowy ale też prywatny  punkt na mapie wydarzeń karawaningowych.  Największe targi karawaningowe w Europie – Caravan Salon w Dusseldorfie. Każdy miłośnik karawaningu wszelakiego rodzaju powinien choć raz odwiedzić te targi. To wielka powierzchnia nowości, licznych prelekcji, dużej ilości producentów i ich produktów. My głownie skupiliśmy się na markach, które posiadamy w swojej sprzedaży : KABE, Weinsberg i Tabbert.
Targi są świetnie zorganizowane, nie tylko sam dojazd ale również miejsca parkingowe dla przyjeżdzających kamperami. Parking taki można zamówić wcześniej online. Jest dostępna bezpłatna komunikacja autobusowa na terenie targów. Nie ma problemu z dostaniem się z miejsc postojowych do wybranego wejścia. Miejsce jest również bardzo przyjazne dla psów. Dosłownie kawałek za parkingiem są pola oraz trasy spacerowe wzdłuż rzeki Ren.
Spędziliśmy dwa intensywne dni na targach. Odwiedziliśmy m.in stoiska firm których jesteśmy przedstawicielami, obejrzeliśmy nowości na 2023, zrobiliśmy 45 tys. kroków, zjedliśmy currywurst i powiemy Wam, że było w czym wybierać. Mnóstwo nowych rozwiązań oraz kilka dodatkowych jednostek napędowych kamperów np. VW Bulli zastosowany w nowych modelach WEINSBERG .
A teraz wakacje czas start 😀🏖🌞
Pierwszy nasz cel to zamki nad Renem. Odwiedzamy Braubach, Loreley oraz Kaub. Bardzo malownicza droga wzdłuż Renu.
Na nocleg zatrzymujemy się na samej górze Loreley. Znajduje się tutaj parking gdzie można spędzić noc. Oprócz super widoków na zakole Renu jest tez dużo ścieżek do wędrowania.

Braubach to jedno z najpiękniejszych i wciąż nieodkrytych miasteczek nad Renem. Zamek Marksburg dumnie strzeże nadreński klejnot!.

Nadreńska legenda o Loreley

Legenda o pięknej Loreley, która siedząc na skale nad Renem swoim śpiewem wabiła rybaków w wodną otchłań nie znajduje co prawda wciąż jeszcze potwierdzenia, lecz z muzyką i śpiewem miejsce to ma obecnie jeszcze większy związek niż w XIX wieku, kiedy Heine pisał rzewną balladę o pięknej uwodzicielce. Spojrzawszy trzeźwo dzisiejsza Loreley to właściwie ostra dość skała w otoczeniu stromych winnic schodzących aż do brzegów Renu na wysokości St. Goarshausen. Tu Ren jest tylko 130 metrów szeroki, co powoduje silniejszy prąd wody, a to w przeszłości stało się zgubą dla wielu rybaków.

Odtwórz wideo
Na drugi brzeg Renu przeprawiliśmy się w miejscowości Kaub mikro promem za kilka euro. 
Obieramy kierunek Luksemburg a dokładnie miejscowość Vianden. Zatrzymujemy się na nocleg w Camperpark Vianden. Bardzo polecamy to miejsce.  Śliczne, super czyste, pięknie położone i w bliskiej odległości od centrum miasteczka i głównej akcji – Zamku Vianden. 

Następny nasz przystanek to stolica Luxemburga. Zatrzymujemy się na kempingu Kockelscheuer, skąd komunikacją miejską jedziemy do centrum. Jak się okazało komunikacja była bezpłatna nawet dla naszych psów. 

Po dwóch dniach spędzonych w stolicy Luxemburga wyruszamy w kierunku Francji. Pierwszy nasz punkt to Szampania.  Zobaczyliśmy uprawy winorośli i odwiedziliśmy najdroższą ulicę świata w miejscowości Epernay. 

Szampania to najbardziej wysunięty na północ region winiarski Francji. Klimat jest tu dość chłodny, a średnia temperatura lipca wynosi ok 19°C.
Gleby w Szampanii to głównie porowate wapienie, które dobrze zatrzymują wodę. Większość winnic leży na pagórkowatym, łagodnie pofałdowanym terenie w dolinach rzek.  To region, który słynie z produkcji win musujących nazywanych szampanem. To właśnie tu znajdowały się królewskie winnice produkujące ten trunek. Szampania słynie nie tylko z produkcji cenionego na całym świecie szampana, ale także ze wspaniałych zabytków.

Szampan kojarzy się powszechnie ze świętowaniem i luksusem. Nazwę swą zawdzięcza regionowi, która  została zastrzeżona w 1911 roku.  Oznacza to, że wina musujące powstałe na innym niż Szampania terenie, nawet jeśli zostały wyprodukowane przy użyciu metody szampańskiej, nie mogą nazywać się szampanami. Szampan jest produkowany bez sztucznego nasycania napoju dwutlenkiem węgla, , który w przypadku szampana jest wynikiem drugiej fermentacji w butelkach. Do butelek nalewa się młode, nie do końca przefermentowane wino, dodaje drożdże i cukier a następnie przechowuje się lekko pochylone w stronę korka butelki w piwnicach, w stałej temperaturze 3-5 °C. Ważnym elementem, który odróżnia szampana od innych win musujących robionych tą metodą jest fakt dojrzewania na osadzie martwych drożdży min. 15 miesięcy. Są szampany które spędzają tak nawet 10 lat. Na terenie Szampanii produkuje się głównie białe wina musujące ze szczepów winogron chardonnay, pinot noir i pinot meunier, które nazywane są po prostu szampanem.

L’Avenue de Champagne to słynna ulica znajdująca się w Épernay, „stolicy szampana”. Jej nazwa wywodzi się od obecności wielu czołowych producentów szampana, takich jak Moët et Chandon, Mercier i De Castellane. Położona na ważnym historycznym szlaku handlowym między Francją a Niemcami, aleja przyciągała kupców zajmujących się handlem szampanem już w XVIII wieku.

Mieszkańcy twierdzą, że aleja ta jest najdroższa na świecie, bardziej niż Pola Elizejskie w Paryżu, ze względu na miliony butelek szampana przechowywanych w kilometrach piwnic kredowych pod nią. Zarówno piwnice, jak i nadziemna część alei zostały w 2015 r. wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO ze względu na świadectwo historii szampana, jego rozwoju i sprzedaży, a także powstanie unikalnego i prekursorskiego systemu rolno-przemysłowego. 

Stało się ono atrakcją turystyczną Épernay i Régionu; najwięksi producenci szampana organizują wizyty, aby pokazać, jak produkuje się i przechowuje ten trunek.

Na nocleg zjeżdżamy na bezpłatny plac dla kamperów.  
Następnego dnia wyruszamy zrealizować nasze małe marzenie podróżnicze, a dokładnie zwiedzić Paryż. Na bezpieczny postój wybraliśmy kemping położony praktycznie w centrum miasta.  Kemping Paris adres : 2 All. du Bord de l’Eau, 75016 Paris, Francja
Uważamy, że jest to jedno z najlepszych miejsc do startu  zwiedzenia Paryża kamperem lub przyczepą kempingową. Z kempingu można w łatwy sposób dostać się rowerem do każdego miejsca. Dodatkowo kemping oferuje bezpłatny autobus, który dojeżdża do stacji metro. My zwiedzaliśmy rowerowo i nie mieliśmy żadnych problemów. Pokonaliśmy nawet rondo przy Łuku Triumfalnym. 
Po kilku dniach spędzonych na zwiedzaniu Paryża ruszamy w dalszą podróż. Obieramy kierunek północ a dokładnie miejscowość Etretat. 

Klify to słowo-klucz, gdy mowa o Etretat. Nieduże, normandzkie miasteczko położone pomiędzy  dwiema niezwykłymi formacjami skalnymi. To właśnie one zapewniły mu miano perełki Alabastrowego Wybrzeża – długiego na 100 km pasa wapiennych, strzelistych klifów. 

Na kilka dni odpoczynku nad alabastrowym wybrzeżem wybieramy bezpłatny, duży parking przy plaży. Są toalety, restauracja, szeroka plaża i kilka kamperów. Nic więcej do szczęścia nie potrzeba 🙂 .

Ruszamy dalej w drogę północnym wybrzeżem Francji. Przed nami przygoda z bunkrami i historią II wojny światowej. Pierwszy punkt to Batterie de Longues-sur-Mer oraz Cap Manvieux przy malej miejscowosci Arromanches-les-Bains. 

Następny punkt to Omaha Beach oraz Cmentarz Żołnierzy Amerykańskich podległych w Normandii. 
Omaha jest jedną z najlepiej znanych spośród pięciu plaż lądowania w dniu D-Day, 6 czerwca 1944 r. Na plaży o długości 6 km oddziały amerykańskie musiały stawić czoła niemal nietkniętym niemieckim siłom obronnym. Odniosły ciężkie straty i były o włos od klęski.
 Lądujące tu dywizje USA straciły około 4.700 ludzi: zabitych, rannych lub zaginionych. Były to najwyższe straty D-Day ze wszystkich z pięciu stref lądowania. Wkrótce plaża zyskała sobie przydomek „Krwawa Omaha”.
Wszystkie bataliony inżynieryjne Sił Lądowych i Marynarki odniosły ciężkie straty: odpowiadały one za usuwanie z plaży licznych przeszkód, które opóźniały szybkie parcie naprzód. Saperzy nie dysponując solidną ochroną byli narażeni na ogień nieprzyjacielski. W chaosie niewielkim grupkom udało się wedrzeć na fortyfikacje niemieckie i zyskać przyczółek na lądzie. Niemniej, wieczorem w dniu D-Day sytuacja nadal pozostawała niepewna.
Ciężkie straty tłumaczy kilka czynników. Na początek, poprzedzające desant bombardowania niemal nie naruszyły stanowisk obrony. Oddziały niemieckie były liczniejsze, niż oczekiwano. Pływające czołgi zawiodły poważnie na początku natarcia, niektóre zatonęły w wysokiej fali. Wyskoczywszy z barek desantowych atakujący musieli brodząc po pas w wodzie i bez ochrony pokonać kilkaset metrów (płaskodenne barki desantowe zatrzymywały się, jak tylko dotknęły szerokiej plaży. Wreszcie, z 15 niemieckich punktów obrony zwanych Widerstandsnester, obrońcy mieli idealne pole ostrzału. Stojąc dziś na wzgórzach można zrozumieć, jaką przewagę mieli broniący.
Na wzgórzach ponad najsłynniejszą w Normandii plażą Omaha, znajduje się cmentarz na którym spoczywa 9386 żołnierzy amerykańskich, poległych w czasie operacji związanych z D-Day.
Myśląc o tym cmentarzu nasuwa się jedno określenie – imponujący. Szeregi idealnie rozmieszczonych białych krzyży (i gwiazd Dawida), perfekcyjnie przycięta trawa, wypielęgnowane krzewy, prostokątna tafla wody, ogromna przestrzeń. W estetykę wpisuje się też zamykająca cmentarz z jednej strony kolumnada, okrągła kaplica pośrodku i granitowe posągi symbolizujące Francję i Stany Zjednoczone.
Widać tu ogromny szacunek i dbałość o pamięć poległych, ale i pokazanie siły USA.
Szacuje się, że corocznie cmentarz odwiedza około miliona osób – i na tę ilość wszystko jest przygotowane – ogromne parkingi, toalety, kontrole przy wejściu do muzeum. Zwiedzanie jest bezpłatne, dostępne w godzinach 9:00 – 18:00.
Z cmentarza rozciąga się widok na piaszczystą, szeroką plażę Omaha. Możemy do niej zejść spacerem, po drodze przystając przy pamiątkowych obeliskach i bunkrach. Przy samej plaży też znajdziemy obszerny parking – z ograniczeniem wysokości.
GPS: 49.359313, -0.853553
Rzeźba upamiętniająca poległych żołnierzy podczas II wojny światowej.  Znajduje się pośrodku plaży Omaha. Pomnik składa się z trzech elementów: „Skrzydła nadziei”, „Wzleć, Wolności!” oraz ”Braterskie skrzydła”. 
Na nocleg zatrzymujemy się na bezpłatnym miejscu dla kamperów. Znaleziony oczywiście przy pomocy park4night . Adres : 104 Rue de la 2eme Division Us, 14710 Saint-Laurent-sur-Mer
Dalej w drogę. Następne punkty na naszej trasie to : Pointe de Hoc, plaża Utah oraz zamek Mont- Saint-Michel. W ostatnim miejscu zatrzymujemy się na nocleg.

Pointe de Hoc to wysoki na 30 metrów klif na wybrzeżu Normandii. W dniach 6–7 czerwca 1944 w czasie alianckiej inwazji na Normandię. Miała tutaj miejsce bitwa o Pointe du Hoc, stoczona między amerykańskim 2 Batalionem Rangersów a Niemcami, zakończona uchwyceniem przyczółku przez Amerykanów. 

Pointe du Hoc znajduje się w odległości 6,4 km od plaży „Omaha” i około 19 km od plaży „Utah”, gdzie w czasie inwazji miały lądować oddziały amerykańskie. Zapewne trudne do zdobycia klify nie zwróciłyby uwagi planistów alianckich, gdyby nie wywiad lotniczy. Zdjęcia wykazały, że Niemcy rozmieścili i ufortyfikowali na klifie sześć 155 milimetrowych dział zdobytych na Francuzach w czasie kampanii francuskiej w 1940 roku. Miały one zasięg pozwalający ostrzelać zaplanowane miejsca lądowań i poważnie zagrozić amerykańskim oddziałom.

Do zdobycia niemieckich umocnień i uniemożliwienia Niemcom użycia dział wyznaczono 2 i 5 Batalion Rangersów, którymi dowodził podpułkownik James Earl Rudder. Żołnierze zostali przeszkoleni na wyspie Wight przez brytyjskich komandosów. Plan zakładał lądowanie na wąskiej plaży trzech kompanii Rangersów, użycie haków i lin oraz drabin do wejścia na klif.

6 czerwca 1944 roku na klifie wylądowali rangersi, zniszczyli działa i utrzymali się do przybycia posiłków z plaży „Omaha” następnego dnia. Na miejsce bitwy nie dotarł 5 Batalion Rangersów, który wskutek błędów nawigacyjnych wylądował w złym miejscu.

Plaża „Utah” – kryptonim jednego z miejsc lądowania Aliantów w Europie 6 czerwca 1944. Plaża znajduje się w Normandii w północnej Francji i rozciąga się na długości ok. 5 kilometrów pomiędzy osadą Poupeville w gminie Sainte-Marie-du-Mont a La Madeleine. W ataku wzięła udział amerykańska 4 Dywizja Piechoty dowodzona przez gen. Waltera Prossera.

Lądowanie było zaplanowane w czterech falach. Pierwsza fala składała się z 20 LCVP, każdy przewożący 30-osobową drużynę szturmową z 8 Pułku Piechoty. 10 łodzi desantowych z prawej miało wylądować na Tare Green Beach, naprzeciw les Dunes de Varreville. 10 łodzi z lewej miało lądować na plaży Uncle Red, 900 m na południe. Lądowanie pierwszej fali szturmowej zaplanowane było na 06:30. Lądowanie ośmiu LCT (Landing craft tank) każdy przewożący cztery DD Tank (czołgi pływające), było zaplanowane w tym samym czasie lub wkrótce potem jak będzie możliwe.

Druga fala desantu transportowana miała być za pomocą kolejnych 32 LCVP. Składać się miała z dwóch dodatkowych batalionów szturmowych, kilku saperów, i ośmiu drużyn NCDU (Naval Combat Demolition Units), które miały zadanie oczyścić plaże z podwodnych przeszkód.

Trzecia fala, czas H plus 15 minut miała być złożona z ośmiu LCT przewożących po cztery DD Tank.

W dwie minuty po trzeciej fali miała lądować czwarta, głównie oddziały z 237th and 299th Combat Engineer Battalions, do oczyszczenia plaży pomiędzy liniami przypływu i odpływu.

Mont Saint-Michel „Wzgórze Świętego Michała” – skalista wyspa pływowa w zatoce Mont-Saint-Michel, na kanale La Manche, w południowo-zachodniej Normandii, połączona z kontynentalną Francją groblą długości 1800 metrów. Na wyspie wzniesione zostało sanktuarium Michała Archanioła. Obecnie wzgórze Mont Saint-Michel stanowi naturalne centrum gminy Le Mont-Saint-Michel (w departamencie Manche, w regionie Normandia).

Architektura sanktuarium oraz zatoka z dużymi pływami morskimi sprawiają, iż jest to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc w Normandii. Wiele budowli wyspy zaklasyfikowano jako pomniki historii, a miasto jako całość otrzymało ten przywilej w 1962 roku. Od 1979 roku znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Na bezpłatny nocleg zatrzymujemy się przy sklepiku z lokalnymi artykułami. Można zrobić zakupy i liczyć na rozmowę z przyjemnymi gospodarzami. 

Obieramy kierunek południowy. Na pierwszy przystanek wybieramy małą miejscowość Angles. Zatrzymujemy się na kempingu Camping La Siesta. Po sezonie senna miejscowość z piękną plażą i mnóstwem ścieżek rowerowych. Podczas odpływu jeździliśmy rowerami po plaży. 
Następnym miejscem naszej wyprawy to Bidart na zachodnim wybrzeżu Francji. Zatrzymujemy się tutaj na kilka dnia na kempingu Ur Onea. Fajny kemping z basenami, położony blisko plaży. 
Wycieczka rowerowa do Biarritz.
Francuskie Biarritz to połączenie wody i gór, bowiem miasto leży u stóp Pirenejów, a obmywane jest przez wody Zatoki Biskajskiej. Jednym z najpopularniejszych miejsc jest tutejsze kasyno Art Deco z panoramicznym widokiem na zatokę.
Miejskie plaże to niewątpliwie skarb Biarritz. Jest ich tu kilka, a najsłynniejsza to Grande Plage czyli Wielka Plaża. Plaża ciągnie się wzdłuż pięknego deptaka, pełnego kawiarni i restauracji.  Z Grande Plage sąsiaduje Plage du Miramar, miejsce z pięknym widokiem na wystające z wody skały i górującą nad Biarritz latarnię morską. 
Europejska stolica surfingu
Gdy w 1957 roku amerykański scenarzysta Peter Viertel, mąż aktorki Deborah Kerr stanął na desce surfingowej na falach Zatoki Baskijskiej w Biarritz, nie mógł przypuszczać, że w ciągu kolejnych 50 lat miasto stanie się europejską stolicą surfingu. Mieszkańcy z zainteresowaniem oglądali zmagania Amerykanina łamiącego fale oceanu i poprosili o krótki kurs pływania na desce. Obecnie w Biarritz jest sporo szkół surfingu i ośrodków sportowych, gdzie można uczyć się i doskonalić umiejętności ścigania się z falami. W 2017 roku w Biarritz odbyły się mistrzostwa świata w surfingu, wygrane przez reprezentację gospodarzy.
Czas ruszać w dalsza podróż. Zostawiamy za sobą zachodnie wybrzeże i obieramy kierunek południowy. Przejeżdżamy przez Pireneje i docieramy do Hiszpanii a konkretnie do Montserrat. 
Klasztor i masyw Montserrat to ważne miejsce kultu, głównie ze względu na tutejszą świętą figurę Madonny, ale także miejsce ważne dla kultury katalońskiej i całego półwyspu Iberyjskiego. Nazwa masywu Montserrat oznacza “postrzępioną górę” co odnosi się do wyjątkowych kształtów mocno zerodowanego masywu. Z oddali przypomina bowiem piłę z zębami. Najwyższym szczytem masywu Montserrat jest Sant Jeroni, który wznosi się na wysokość 1237 m n.p.m. Góry te zbudowane są z charakterystycznych zlepieńców, które powstały na bazie niewielkiego, wewnętrznego morza katalońskiego ok. 50 milionów lat temu!  
Kolejnym punktem na naszej mapie jest Barcelona. Zatrzymujemy się na kempingu Tres Estrellas Barcelona. Kemping jakościowo nie jest porywający, ale ma zaletę w postaci bliskości plaży, centrum Barcelony, promenady i ścieżek rowerowych prowadzących wzdłuż morza. 
Barcelonę zwiedzamy rowerowo. Poświecilismy na to jeden caly intensywny dzien. Przyznaje się ze nie była to łatwa wycieczka. Co prawda jest bardzo dużo ścieżek rowerowych po których można bezpiecznie poruszać się, ale ilość turystów była lekko mówiąc przytłaczająca. Ale daliśmy rade 🙂 .  
Po kilkudniowym odpoczynku ruszamy dalej w droge. Obieramy kierunek wschod i na nocleg zatrzymujemy sie w miejscowosci Saint Cyprien Francja. 
Bliskość Morza Śródziemnego oraz Pirenejów sprawia, że miejsce to ma bardzo zróżnicowany krajobraz, który kusi piękna przyroda. Pierwsze co zachwyca  to wspaniała plaża, rozciągająca się wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego.  Spacerując uliczkami miasta warto zawędrować w okolice Wieży Wodnej oraz Fontanny, położonej w porcie. 
Następnego dnia przejeżdżamy do miejscowości Saintes-Maries-de-la-Mer. Zatrzymujemy się na kilka noclegów na kempingu LeClos du Rhone. Miasteczko i kemping położony jest w bliskiej odległości od parku narodowego Camargue. 
Miasteczko Saintes-Maries-de-la-Mer to stolica regionu Camargue na południu Francji. Słynie z największych w Europie bagnistych terenów utworzonych w delcie Rodanu, białych koni, czarnych byków i różowych flamingów. Poza tym uprawia się tu wysokogatunkowy ryż oraz pozyskuje jakościową sól morską. Camargue jest nadmorskim kąpieliskiem Prowansji. 
Camargue to region na południu Francji utworzony w rozlewisku Rodanu. Można tutaj zobaczyć dzikie konie, flamingi oraz słynne byki.
Camargue to region leżący między Arles, a morzem, utworzony i wciąż kształtowany przez rzekę Rodan. Słodka woda z osadami miesza się tu ze słoną morską. Sprawia to, że kształt rozlewisk i bagien w delcie Rodanu wciąż się zmienia. 
Rezerwat przyrody (Parc naturel régional de Camargue) to najważniejszy przyrodniczo fragment całego regionu. Znajduje się on między odnogami Rodanu i chroni najcenniejsze tereny.
Camargue to przede wszystkim rezerwat przyrody, ale także rolniczy teren. Delta Rodanu tworzy tu największy europejski teren bagienny, pozwala żyć setkom gatunków ptactwa, uprawiać ryż i pozyskiwać sól morską. Wszystko to na obszarze 150 tys. hektarów, z czego 5 500 ha zajmuje ogromne jezioro Vaccares, a ponad 20 000 ha należy do rezerwatu przyrody.
W regionie Camargue żyje aż 400 gatunków rzadkiego w Europie ptactwa w tym licznie występujące flamingi. 
W samym parku jest mnóstwo ścieżek pieszych i rowerowych.
Po kilku dniach wyruszamy w dalsza podróż. Tym razem naszym celem jest Prowansja. 
Pierwszy punkt to miasto Arles. Prowansalskie miasto nazywane Małym Rzymem. Przed wiekami pełniło ważną rolę jako kolonia Juliusza Cezara, a dzisiaj jest wielkim muzeum potwierdzającym potęgę imperium rzymskiego. To również miasto, w którym Vincent van Gogh stworzył swoje najważniejsze obrazy i stracił ucho.
Arles leży nad wspaniałą rzeką Rodan, a historia miasta jest z nią nierozerwalnie połączona. 
Drugi punkt to Abbaye Notre-Dame de Sénanque. 
Opactwo Sénanque to jedno z najczęściej fotografowanych miejsc we Francji. Kojarzy je każdy, kto choć raz widział pocztówkę z Prowansji.
Opactwo Sénanque  leży zaledwie kilka kilometrów od Gordes. Za sprawą swojego położenia – jest otoczone polami lawendy, drzewami oliwnymi oraz wzgórzami, stało się niemalże symbolem Prowansji.
Senanque zostało ufundowane w XII w. Klasztor z kościołem zbudowano w dolinie otoczonej wzgórzami, dosłownie pośrodku niczego. Zapewniało to mnichom ciszę i spokój potrzebną do kontemplacji i pracy na rzecz własnego zakonu. Lata rozkwitu opactwa przypadły na XIII i XIV w. Później zaczęły się problemy związane z wojnami oraz spadkiem liczby powołań. W czasie Rewolucji Francuskiej całość znacjonalizowano, a jeszcze później sprzedano w prywatne ręce. W połowie XIX w. Senanque wróciło w posiadanie cystersów. W kolejnym okresie osiedliła się tu część mnichów z Wyspy św. Honorata.
Następnym punktem na mapie naszej objazdówki jest miasteczko Roussillon oraz ochrowe skały. 
Stare kamienne miasteczko jest bajecznie kolorowe, a tuż obok znajdują się używane od 2 tys. lat wyrobiska ochry. Są one częścią ochrowego masywu o nazwie le massif des Ocres du Luberon
Ochra to naturalny pigment znany ludzkości od dawnych czasów. Powstała ponad 100 mln lat temu, kiedy na terenie Prowansji było morze, w wyniku wymieszania m.in. piasków i gliny z tlenkiem żelaza. Jest używana np. w przemyśle do produkcji farb, a także przez artystów. Ma różne odcienie, od żółtego do brązowego. 
Dalej w drogę. Obieramy kierunek kanion Verdon. Po drodze mijamy przepiękne widoki. Żal, ze lawenda już została zebrana 🙁 – musi to pięknie wyglądać gdy pola skapane są w fioletowym kolorze. Kolejny powód żeby tu wrócić. 
Kanion Verdon to jedno z najpiękniejszych miejsc przyrodniczych we Francji i drugi największy kanion w Europie. 
Kanion Verdon  to drugi największy kanion Europy Verdon znajduje się w Prowansji, zaledwie ok 2 godz. jazdy samochodem z Nicei. Ogrom kanionu robi wrażenie na wszystkich odwiedzających to miejsce, dlatego warto na własne oczy przekonać się, jak wygląda.
Kanion wyżłobiła w wapiennych skałach rzeka Verdon spływająca z Alp. Najciekawszy odcinek ma aż 21 km długości, miejscami ponad 700 m głębokości, a górne krawędzie oddalone są od siebie od 200 do 1500 m. Przy dnie kanion ma od 6 do 100 m szerokości, a rzeka w niektórych miejscach płynie łagodnie i jest płytka, natomiast w innych nurt jest wartki, a woda głęboka.

 

Po tych kilku intensywnych dniach zjeżdżamy na południe na Lazurowe Wybrzeże. Wybieramy kemping położony tuz przy plaży – Kemping Dus Mures. Odpoczywamy i rowerowo zwiedzamy okolice m.in. docieramy do miasteczka Saint Tropez. 
I tak kończy się nasza francuska przygoda. Naładowani słoncem, mnóstwem wrażeń wracamy do domu. Na pierwszy nocleg wybieramy jak zawsze Bardolino nad Garda. Na drugi nocleg znaleziony oczywiście przy pomocy aplikacji park4night zatrzymujemy sie w Niemczech przed Norymberga przy jeziorze Rothsee. Stellplatz który zasługuje na 5 gwiazdek. Parking, podłączenie do prądu, zrzuty, miejsca piknikowe, dostęp do jeziora, mnóstwo ścieżek rowerowych. Adres : Am Rothsee 2 91161 Hilpoltstein Niemcy.
Malej podsumowanie :
Nasza podróż trwała 5 tygodni we wrześniu. Spaliśmy zarówno na Stell placach, dzikich miejscach jak i kempingach. Na tych ostatnich korzystaliśmy z karty ACSI, która daje możliwość otrzymania dużych zniżek na wybranych kempingach przed i po sezonie.
Francja nas nie rozczarowała. W naszym przypadku nie potwierdziły się żadne negatywne opinie i zdarzenia co do podroży po tym kraju. Ale, ale ….. tez nie dawaliśmy sposobności ku temu. Mamy żelazną zasadę, ze nigdy nie zostawiamy samego kampera w centrum miast i nie śpimy przy autostradach. Jeśli chcemy zwiedzić miasto to zostawiamy kampera na kempingu i rowerami objeżdżamy okolice lub miasta. Tak jak Paryż czy Barcelonę. 
Północ Francji jest przepiękna, oferuje szerokie plaże, mnóstwo wolnej przestrzeni i super jedzenie. To królestwo ostryg, cydru i camemberta. Bardzo polecamy zwłaszcza jeśli podróżujecie z psami !